Tuning MP-40, czyli wymiana lufy

Za dosyć niewielkie pieniądze dostępne są w Internecie repliki pistoletów maszynowych MP-40, zwanych popularnie (choć błędnie) Schmeisserami. Nie będę się rozpisywał nad wyższością replik karabinów historycznych nad innymi, kto choć raz brał udział lub organizował grę nawiązującą swoją fabułą do II Wojny Światowej ten wie, że taka replika po prostu się może przydać.

Replika jak na swoją cenę (na większości aukcji nie przekraczającą 20zł) jest wykonana całkiem dobrze, ale po drobnych poprawkach może być jeszcze lepsza. Poniżej przedstawiona jest najistotniejsza zmiana jaką można dosyć tanio i prosto przeprowadzić, a mianowicie wymiana lufy wewnętrznej. Karabin ten ma bowiem mocną sprężynę, tłok jak wiadro, tylko lufa jest beznadziejna: krótka (około 8cm) i szeroka. Zabieramy się do roboty.

Najtrudniejszą rzeczą jest znalezienie rurki, która posłuży nam jako lufa. Ja użyłem do tego rurki aluminiowej kupionej w markecie budowlanym. Rurka miała długość 2 metry (do kilku replik:), o średnicy 8mm i grubości 1mm, czyli w środku ma 6mm – przynajmniej teoretycznie. W praktyce musiałem iść z kulkami do sklepu i testować do jakiej rurki wchodzi kulka. W Castoramie nie znalazłem odpowiedniej, ale w Leroy Merlin już tak (jedna z kilkunastu się nadawała). Kupowanie rurki do której kulki nie wchodzą jest bez sensu – nie da się ręcznie poszerzyć jej wewnętrznej średnicy. Już lepiej zamiast tego kupić jakąś używaną lufę na Allegro, niedawno już od 10zł widziałem.

Rurkę należy przyciąć na długość około 22 cm. Jej końce trzeba oszlifować (trochę nożem, trochę papierem ściernym). Można do wygładzenia lufy w środku użyć zrolowany papier ścierny (bardzo drobny) na sznurku. Przed włożeniem lufy do repliki trzeba mieć po prostu pewność że kulki w środku nie utkną.

Najpierw karabin trzeba rozłożyć. Ja w tym celu złamałem go na pół (dodane później: mam problem ze złożeniem, nie polecam tej opcji). Lepszym pomysłem jest zdjęcie wszystkich zewnętrznych elementów (lufa z „nakrętką”,  z góry obudowy muszka i niewielki „spinacz”, wypchnąć metalowy pin z kolby i kolbę ściągnąć (ale złożyć ją osobno, żeby nie zgubić części).

Następnie trzeba obrócić karabin tak żeby móc odkręcić wszystkie śrubki. W jednym dołku na śrubkę nie ma śruby, tylko taka plastikowa atrapa (nie mam pojęcie po co?). Po odkręceniu wszystkich śrubek należy górną połówkę podnieść i odłożyć na bok i jej nie ruszać- żeby śrubki nie wypadły. Sprężyna i wszystkie elementy powinny się trzymać na spodniej (tzn lewej) połówce.

(nie mam zdjęcia z otwartą repliką) Następnie należy odczepić prowadnicę sprężyny, żeby sprężyna luźno leżała i nam przez przypadek nie wystrzeliła jakiś części.

Teraz wyciągamy najważniejszą część: komorę i lufę. Tłok, mechanizm spustowy i resztę części jak nie trzeba to nie ruszać, ja wyciągnąłem bo – jak już pisałem – otworzyłem replikę w dość nietypowy sposób.

Dalej będzie interesować nas już tylko ten element zawierający krótką prowadnice kulek i lufę. Składa się on zasadniczo z czterech elementów: prawej i lewej „części głównej”, lufy i gumki przytrzymującej kulki. Naszym celem jest teraz rozłożyć go na pół. Aby tego dokonać trzeba odkręcić jakąś tam śrubkę i odciąć, a przynajmniej przyciąć lufę.

Po tym zabiegu otrzymamy części luzem:

Lufy nie potrzebujemy, zaraz wstawimy swoją. Do karabinu należy przyciąć rurkę o długości ok 22cm. Ja mam 23cm i też działa.

Następnie należy owinąć rurkę w dwóch miejscach taśmą klejącą.

Na początku (czerwona taśma) dosłownie kilka owinięć- trzeba osiągnąć grubość poprzedniej lufy, żeby czarna gumka przytrzymująca kulki nie latała luzem.

Niebieską taśmą owinąłem kilka centymetrów dalej- tym razem dużo grubiej. Chodzi o to, żeby rurka trzymała się dobrze w obudowie lufy, i żeby nie wypadała do przodu. Oczywiście taśmą owijamy rurkę przymierzając ją (z gumką przytrzymującą kulki) do tej czarnej obudowy.

Następnie pozostaje nam włożyć tak przygotowaną rurkę (a raczej już lufę precyzyjną:) do jednej połówki obudowy oraz zamknąć to drugą połówką. Poza przykręceniem śrubki trzeba te czarne elementy również owinąć taśmą, żeby się nie rozczepiły w karabinie.

I w ten sposób zmontowaliśmy zespół lufy, który teraz możemy wstawić w karabin. Warto jeszcze okleić przód lufy taśmą klejącą (żeby go pogrubić), dzięki temu aluminiowa lufa będzie się mogła lepiej trzymać po założeniu zewnętrznej lufy, tzn. takiego „lejka”.

Przy dobrze zmontowanym zestawie zasięg skuteczny wzrasta niesamowicie. Może się zdarzyć że kulki będą skręcać zawsze w jedną stronę – wtedy należy odpowiednio przekręcić lufę (bo ona się przecież trzyma na ścisk, nie jest do niczego w środku przyklejona). Można oczywiście się pokusić o zrobienie HOP-UPa, ale z pewnością będzie to wymagało więcej pracy i prób.

Ten wpis został opublikowany w kategorii airsoft. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.